Miały być placki z jabłkami, ale zamiast jabłek dodałam tartą marchewkę, która została nam z obiadu, w myśl zasady, że nic się nie powinno marnować. Plackom to posłużyło, a jabłka i tak zostały w końcu dodane, ale w formie musu jabłkowo-bananowego.
Nie wiem, co takiego jest w tym "chlebie", ale mogłabym go zjeść całego na jedno posiedzenie. Banalnie prosty i szybki w wykonaniu, w dodatku z wykorzystaniem niemalże odpadków (bananowych :D). Dla mnie numer jeden wśród najmniej skomplikowanych i najlepszych "ciast" ( bo co to właściwie jest?).