Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fasolka szparagowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fasolka szparagowa. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 8 czerwca 2014

Tarta z zieloną fasolką, papryką i świeżym szczypiorkiem

    Wiosna jest super pod każdym względem, ale chyba najwspanialsze jest to, że wiosną mamy tyle młodych, świeżych i kolorowych warzyw. I dziś, myśląc o tych wszystkich wspaniałych młodych warzywach i możliwościach kulinarnych jakie ze sobą niosą, wpadłam na pomysł zrobienia wiosennej tarty warzywnej, w której znajdzie się i bób i fasolki zielona i żółta, młoda marchewka i jeszcze wszystko to, co uda mi się kupić na rynku. Zatem pełna entuzjazmu udałam się na pobliski rynek i ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu okazało się, że na całym rynku sprzedaje się dosłownie kilka warzyw na krzyż! Wszędzie tylko pomidory, ogórki, ziemniaki, młoda włoszczyzna i truskawki. Na kilku stoiskach były kalafiory i czereśnie, a dosłownie na dwóch lub trzech zielona fasolka, botwinka i bób (którego cena na razie jest astronomicznie wysoka). A rabarbar (kilka patyków) na jednym jedynym stoisku. Żółtej fasolki nie było wcale i ledwie udało mi się wybrać jakąś sensowną zieloną :( Czy tylko na moim rynku jest taki kiepski wybór warzyw i owoców? W dodatku ceny są z kosmosu...
Ostatecznie, na szczęście, tarta wyszła przepyszna.



czwartek, 22 maja 2014

Bento - kasza pęczak z żółtą fasolką, brokułem i rodzynkami - czyli "Co ja teraz jem w pracy."

Jak by nie było, blog został założony z powodu bento i właściwie to miał być jego główny temat. Życie blogowe jednak potoczyło się zgoła inaczej i o bento ostatnio nie ma tu ni słowa. Niemniej jednak ja o bento, czyli zabieraniu do pracy jedzenia w pudełku, nie zapomniałam i nadal je praktykuję. Dlatego dziś, tak dla pokazania, że jednak nazwa bloga ma jakiś związek z moim kulinarnym życiem, zaprezentuję Wam, co ostatnio zabrałam do pracy.

niedziela, 4 maja 2014

Dal z czerwoną soczewicą, cukinią i żółtą fasolką

   Już dawno miałam ochotę na jakiś orientalny smak, ale oczywiście w mojej złagodzonej wersji. Wybór padł na dal z czerwonej soczewicy. Lubię takie dania - proste i szybkie w wykonaniu, w dodatku można zjeść je samo lub podać np. do ryżu. I jeszcze jedna zaleta, szczególnie ważna dla zapracowanych, danie to można zrobić od razu w ogromnej ilości i jeść, aż się nie znudzi.