Wiosna jest super pod każdym względem, ale chyba najwspanialsze jest to, że wiosną mamy tyle młodych, świeżych i kolorowych warzyw. I dziś, myśląc o tych wszystkich wspaniałych młodych warzywach i możliwościach kulinarnych jakie ze sobą niosą, wpadłam na pomysł zrobienia wiosennej tarty warzywnej, w której znajdzie się i bób i fasolki zielona i żółta, młoda marchewka i jeszcze wszystko to, co uda mi się kupić na rynku. Zatem pełna entuzjazmu udałam się na pobliski rynek i ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu okazało się, że na całym rynku sprzedaje się dosłownie kilka warzyw na krzyż! Wszędzie tylko pomidory, ogórki, ziemniaki, młoda włoszczyzna i truskawki. Na kilku stoiskach były kalafiory i czereśnie, a dosłownie na dwóch lub trzech zielona fasolka, botwinka i bób (którego cena na razie jest astronomicznie wysoka). A rabarbar (kilka patyków) na jednym jedynym stoisku. Żółtej fasolki nie było wcale i ledwie udało mi się wybrać jakąś sensowną zieloną :( Czy tylko na moim rynku jest taki kiepski wybór warzyw i owoców? W dodatku ceny są z kosmosu...
Ostatecznie, na szczęście, tarta wyszła przepyszna.